Reforma z definicji oznacza ulepszanie, doskonalenie, odnawianie, wprowadzanie niezbędnych zmian – zarówno w aspekcie modernizacji istniejącego, sprawnego modelu funkcjonowania jak i implementacji działań niezbędnych do sprostania nowym wyzwaniom i możliwości kontynuacji jakiejkolwiek działalności. W którym punkcie jest dziś sektor ochrony zdrowia? Czy korekty powinny być kosmetyczne czy jednak na nowo definiować podwaliny całego systemu? Czy w istocie będą to działania reformatorskie czy jedynie zmiany tworzone „dla sztuki”?
Ministerstwo Zdrowia na kanwie ujawnienia patologii organizacyjnych w niektórych placówkach leczniczych zapowiedziało stanowcze zmiany regulujące zasady funkcjonowania sektora zdrowotnego – anonsowany pakiet zmian będący zbiorem haseł i kierunkowych myśli sprawczych nieśpiesznie (co nie oznacza, że w sposób przemyślany) był przekuwany na namacalne projekty zmian ustawowych, rozporządzeń Ministra Zdrowia oraz Zarządzeń Prezesa NFZ. Znaczna część jest już w procesie legislacyjnym i nie sposób nie pochylić się zwłaszcza nad tymi ingerującymi najgłębiej w dotychczasowy model działania.
Wiele z nich wywołało i wywołuje kontrowersje, jak choćby tzw. ustawa PESEL-owa, która weszła w życie 5 sierpnia br., pozwalająca na przekazywanie do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji danych dotyczących wynagrodzeń lekarzy. Pomijając zastrzeżenia Naczelnej Izby Lekarskiej dotyczące obaw o naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych należy zwrócić uwagę na kierunek zmian jaki obrał regulator rynku. W obliczu niedostatecznego finansowania sektora, konieczności redefinicji wyceny świadczeń i innych aspektów kryzysu, Ministerstwo Zdrowia obrało ścieżkę konfrontacji z najważniejszym – z punktu widzenia pacjenta – elementem systemu tj. personelem medycznym.
Nie należy negować konieczności agregowania danych o charakterze analitycznym, gdyż to działanie niezwykle pożądane, jednak analityka również ma swoje prawa i jednym z nadrzędnych jest prawo konsekwencji logicznej. Problemem nie jest wyłącznie redystrybucja środków i jej strumienie ale przede wszystkim weryfikacja efektów finansowania, zwłaszcza w ujęciu jakościowym. Zamiast przygotowanie do „reform” rozpocząć od analizy dostępności zasobów założono niesłusznie, że patologie istnieją w całym systemie i najlepszym rozwiązaniem jest ograniczenie finansowania przeznaczonego na wynagrodzenia. Znacznie bardziej zasadnym byłaby uprzednia analiza zaangażowania pracy lekarzy w poszczególnych placówkach, poszczególnych specjalizacjach i określenie ich dotychczasowego i niezbędnego w ramach wymogów NFZ wymiaru czasowego na oddziałach szpitalnych, nawet w ujęciu mikroregionów. Dopiero takie dane mogą być przydatne w połączeniu z zarobkami lekarzy, gdyż wyłącznie ich zestawienie daje logiczny obraz sytuacji kadrowej. Zaburzono chronologię w „działaniach reformatorskich” – uprzednio powinna powstać zarządzana przez NFZ i współzarządzana przez kierowników placówek medycznych Centralna Ewidencja Wymiaru Pracy Lekarzy jako nadrzędny grafik wszystkich lekarzy w Polsce. Dopiero takie rozwiązanie pozwoliłoby na kompleksowe zarządzenie kadrą medyczną i realną ocenę zasadności nie tylko ekonomicznej pod kątem płacowym, ale również w zakresie oferty świadczeń – zarówno w ujęciu makro jak i tym systemowym, ogólnopolskim.
Kolejność wprowadzania zmian jakie zapowiedziało MZ oraz NFZ z logicznego punktu widzenia i wyciągania wniosków oraz konkluzji jest niezasadna, natomiast można antycypować dlaczego właśnie wynagrodzenia (stanowiące zasadniczy udział w kosztach systemu ochrony zdrowia) stały się podstawowym orężem i wokół tego aspektu orbituje większość pomysłów decydentów: ze względu na dramatyczną sytuację budżetu państwa, oraz lukę finansową w NFZ (licznik zadłużenia tyka) a także z powodu emocji społecznych ułatwiających wprowadzanie „reform”. Jednak system ochrony zdrowia to nie teatr, a interesariusze – łącznie z pacjentami – to nie gawiedź oczekująca kuglarstwa legislacyjnego.
Autor: Marcin Martyniak, ekspert Fundacji ProMEDeus, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach